Sprzątanie na koniec najmu — jak odzyskać kaucję
Kaucja przepada rzadko z powodu zniszczeń. Znacznie częściej z powodu tego, co w protokole zapisuje się jako „mieszkanie nieposprzątane" — bo to jedyna pozycja, której nikt nie musi udowadniać i o którą najłatwiej się spierać.
Poniżej to, na co realnie patrzy właściciel przy odbiorze, i co zrobić, żeby rozmowa o kaucji trwała pięć minut.
Zużycie a zniszczenie
To rozróżnienie decyduje o pieniądzach, więc warto je znać przed rozmową.
Normalne zużycie to skutek zwyczajnego mieszkania: przetarty lakier na klamce, ślady mebli na wykładzinie, wyblakła farba, drobne rysy na blacie. Za to nie płacą Państwo — to koszt wynajmującego, wliczony w czynsz.
Zniszczenie to dziura w ścianie, pęknięta umywalka, wypalony blat, plama, której nie da się usunąć.
Brud to trzecia kategoria i najbardziej niewdzięczna, bo jest odwracalny — właśnie dlatego właściciel odejmie za niego z kaucji bez wahania. Kamień w kabinie i tłuszcz w piekarniku to nie zużycie mieszkania, tylko nieposprzątane mieszkanie.
Co właściciel sprawdza najpierw
Po kilkuset odbiorach kolejność jest zawsze podobna.
- Łazienka — kamień na armaturze i szkle kabiny, fugi, WC, odpływ. To pierwsze miejsce, do którego wchodzi się przy odbiorze.
- Piekarnik — otwiera się go zawsze. Przypalony tłuszcz na szybie drzwiczek widać natychmiast.
- Lodówka — umyta, rozmrożona i wyłączona z otwartymi drzwiami, jeśli mieszkanie zostaje puste. Zamknięta i wyłączona po tygodniu pachnie tak, że sprawa kończy się wymianą uszczelek.
- Okap i płyta — tłuszcz na filtrach i wokół palników.
- Okna i parapety — zwłaszcza jeśli w umowie było mycie okien przy zdaniu.
- Podłogi w narożnikach i pod meblami — miejsca, które przy wyprowadzce pomija się najczęściej, bo meble stoją tam do ostatniej chwili.
- Szafy i szafki w środku — puste i przetarte, bez okruchów i kurzu.
- Balkon i piwnica — o nich zapomina się niemal zawsze.
Kolejność, która oszczędza czas
Największy błąd to sprzątanie przy jeszcze stojących meblach. Wtedy wszystko robi się dwa razy.
Sensowna kolejność: najpierw wywóz rzeczy, potem śmieci, dopiero na końcu sprzątanie pustego mieszkania. W pustym mieszkaniu ta sama praca zajmuje wyraźnie mniej czasu i wychodzi dokładniej — nie ma czego obchodzić.
Zrobić samemu czy zamówić
Kwestia rachunku, nie ambicji. Zdanie mieszkania to zwykle dzień, w którym trzeba jeszcze przewieźć rzeczy, oddać klucze i zamknąć liczniki. Sprzątanie pustej kawalerki to kilka godzin, dwupokojowego mieszkania — pół dnia, jeśli łazienka wymaga odkamieniania.
Jeśli decydują się Państwo zamówić, warto:
- umówić termin po wywiezieniu rzeczy, nie równolegle;
- dobrać dodatki, na które patrzy właściciel — piekarnik, lodówkę, okna;
- zrobić zdjęcia po sprzątaniu, zanim oddadzą Państwo klucze.
Ten ostatni punkt jest najważniejszy i nic nie kosztuje. Kilkanaście zdjęć z datą to jedyny dowód, jak mieszkanie wyglądało w momencie zdania — i jedyna rzecz, która realnie kończy spór o kaucję.
Jeszcze przed protokołem
- Wyciągnąć umowę i sprawdzić, co w niej jest o zdaniu. Bywa zapis o myciu okien albo praniu wykładziny — wtedy to nie jest kwestia uznania.
- Porównać ze zdjęciami z wprowadzenia, jeśli takie są. Rysa, która była na początku, nie jest Państwa rysą.
- Spisać liczniki i wpisać je do protokołu.
- Nie oddawać kluczy przed podpisaniem protokołu. Po oddaniu nie mają Państwo już wpływu na to, co się w nim znajdzie.
Jeśli chcą Państwo to zlecić
W kalkulatorze wybierają Państwo liczbę pokoi i łazienek oraz dodatki — piekarnik, lodówkę, okna — a cenę widać od razu, bez czekania na telefon. Sprzątamy w całej Warszawie, także w dniu wyprowadzki, jeśli jest wolny termin.